Dopadł nas jakiś wirus w piątek i tak z różnym natężeniem trzyma do dzisiaj. Najbardziej poszkododwany jest Nikolas choć wczoraj był na swoich zajęciach footbolowych i czuł się zdecydowanie lepiej dziś znowu poległ i szczerze to pierwszy raz w życiu widzę, by leżał cały dzień w łóżku i nie miał ochoty z niego wychodzić. Marce choć jest w domu nie na wiele nam się zdaje, bo go boli gardło i jest podziębiony chociaż nie, dzisiaj byłoby mi ciężko bez niego!
Najgorsze były noce, bo i jeden synka i drugi chcą się przytulić do mamy i po takim maratonie, sama się zastanawiam jak to jest, że w takich sytuacjach moja choroba przechodzi jak ręką odjął. Dokładnie sprawdza się powiedzenie, że mama nie ma czasu na chorowanie choć ona daje znać o sobie w tak zwanym międzyczasie.
I kiedy tak patrzę na naszą czwórkę to muszę powiedzieć, że najsilniejszy jest Valentino, ale to pewnie dlatego, że on jest na samej piersi od kilku dobrych dni. Później Nikolas, któremu bardzo podoba się to chorowanie, bo leży sobie w łóżku, jest cały czas przytulany, całowany, czyli coś co bardzo lubi, a przede wszystkim nie musi jeść.
Ja się zastanawiam, czy bardziej jestem zmęczona czy przeziębiona, ale poranna, gorąca kąpiel eliminuje i jedno i drugie na jakieś pół dnia. A Marce biedaczek? Jemu nie pomaga ani płukanka z soli, ani gorąca czekolada ani przytulaniec do Synki, dlatego kicha i prycha całymi dniami
Kalendarz
-
Ostatnie wpisy
-
Ostatnie komentarze
Gosia on porady mala mi on Dzień Mamy i weekend w og… Gosia on Dzień Mamy i weekend w og… mala mi on upalne lato Gosia on upalne lato Szukaj
email me:
mala.mi@live.com-
my 365 days photo project

More Photos

Ale Was dopadło, zdrowia życzę wszystkim i każdemu z osobna!
Wiosna idzie, nie czas na chorowanie
Duuuuuuuuuuuuuzo zdrowka dla Was wszystkich. My po czterotygodniowym chrychaniu powoli dochodzimy do siebie. Urlop bardzo nam pomogl odzyc.
Tez zycze zdrowia! I czasu na troche odpoczynku!
Gosiu, dokładnie trzeba tej Wiosnie wyjść na przeciw
Magdo, dzięki i ogromnie sie cieszę, że Wam się udał urlop!
Ahora, oj przydałby mi się dzień nicnierobienia