Monthly Archives: December 2011

Do Siego Roku!

Kiedy tak o 5 rano karmiłam zakatarzonego Tinkę zaczęłam sobie podsumowywać ten rok, ale pierwsze co mi przyszło na myśl, to że zawsze kiedy witamy nowy rok w Peru to jest to dla nas bardzo dobry rok, w którym rodzą się nasze dzieci :)

Ten też taki był:) Narodziny Valentino sprawiły, że to był bardzo dobry rok, przeplatany dużymi inwestycjami finansowymi. Niczego nie planując los nam dopisał i mam nadzieję, że tak już zostanie. Że będziemy zdrowi i z nadzieją   patrzeć w przyszłość, czego i Wam życzę!

Pomyślności w Nowym 2012 Roku!!! 

my name is Nikolas B…..


Byliśmy z chłopakami na urodzinach Valentynka kumpla, takich z całą gromadą dzieci i jeszcze większą ilością dorosłych, z namiotem w ogrodzie i dmuchanym zamkiem do skakania. Prawie nikogo nie znaliśmy, ale to było tylko w progu, bo kiedy weszliśmy, dopadła nas jakaś mamuśka, która porwała Valentino a później zaczęli się pytać Nikolasa jak ma imię, a on po raz pierwszy odpowiedział pełne imię i nazwiska po czym przedstawił a to jest Mama B….. i Tinka B…… :)
Po czym Tinka swoim rozbrajającym posuwaniem się na tyłku zwiedził cały living room a Nikolas zniknął z nowymi kumplami. Przybiegł na sto lat i co tylko zapalili świeczki na torcie wszystkie dmuchał i bił sobie brawo :)

I jeszcze byliśmy na basenie, gdzie Tinka pierwszy raz taplał się w wodzie i było z tego powodu tyle radości, że naprawdę myślę, że któryś z moich synów będzie pływakiem :)

rok z ksiażką

Znalazłam na blogu Dabarai bardzo fajną zabawę, do której w ramach podsumowania roku książkowego z chęcią się przyłączam :)

Zaczęłam dzień  in a strange room.
W drodze do pracy zobaczyłam lost city of Z
i przeszłam obok  The glass room,
żeby uniknąć  return of the dancing master ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy discovery of heaven.

W biurze szef powiedział: if walls could talk
i zlecił mi zbadanie on identity.
W czasie obiadu ze służącymi
zauważyłam zatrute ciasteczko
pod  miastem slepców.

Potem wróciłam do swojego biurka  when god was a rabbit.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam rice mother
ponieważ mam  china road.
Przygotowując się do snu, wzięłam lullabies for little criminals
i uczyłam się a kind of intimacy,
zanim powiedziałam dobranoc Good night, Dżerzi.

Bardzo podoba mi się takie dokańczanie zdań i mogłabym tak bez końca wymieniać, przy okazji probując sobie przypomnieć o czym były niektóre książki. Całe szczęście że chociaż sobie je notuję, dlatego dla podsumowania podaję 5 tytułów z 2011, które pozostaną ze mną na długo:

David Gran The lost city of Z
Harry Mulisch The discovery of Heaven
Simon Mawer The glass room
Sarah Winman When god was a rabbit
Rob Gifford China Road
oraz doskonały reportaż Barbary Demick Nothing to envy: real lives in North Korea

5 rocznica Ślubu

Dokładnie 6 lat od pierwszej randki i 5 lat po Ślubie.

Byliśmy na spacerze, w muzeum by trochę odsapnąć od wiatru a później tradycyjnie w peruwiańskiej restauracji. Dzień nie zaczął się zbyt pomyślnie na szczęście jak wszystko da się rozwiązać jeśli jest dwoje chętnych, dlatego życzę nam kochany mężu byśmy mimo wielu różnic wciąż mieli chęć do znajdowania wspólnego języka :)

To były dobre Święta

Długo wyczekiwane Święta Bożego Narodzenia nadeszły za szybko, także nie wyrobiłam się z przygotowaniem wszystkich potraw jakie sobie zaplanowałam, ale to też bardzo dobrze się stało bo nie wiem kto by to wszystko zjadł :) A tak jak zapowiadałam nie chciałam i się z niczym nie napinałam i pewnie dlatego wyszło nam tak wesoło, bo najpierw było przemówienie dziękczynne, później opłatek po czym barszczyk z (kupnymi) uszkami, którymi zajadał się Nikolas i ryba i indyk, który smakował Valentino i śledzie i bardzo smaczny kompot z suszonych śliwek, moreli i daktyli :)

A kiedy już sobie pojedliśmy trzeba było kąpać i kłaść spać Synki, także nie zdążył przyjść Mikołaj, choć myślimy że może by tak jednak zrobić mała przebierankę dla chłopaków w przyszłym roku. No co, niech mają swoją przygodę ze Św. Mikołajem :)

Musieliśmy być bardzo grzeczni przez cały rok, bo kiedy rano wstaliśmy znaleźliśmy pod choinką cała górę prezentów. Oczywiście najwięcej dla Synek w tym same strzały w dziesiątkę :) I tu muszę powiedzieć, że pierwszy raz zaniemówiłam i udało się św. Mikołajowi mnie totalnie zaskoczyć :)

I kolejne postanowienie dla nas, to zacząć kupować dla Nikolasa gry, w które zaangażowana jest cała rodzina, bo wtedy naprawdę fajnie spędza się wolny czas :)
Jedyny problem to małe cześci, które Valentino wkłada do buzi, ale postaramy się i z tym poradzić :)