Znalazłam na blogu Dabarai bardzo fajną zabawę, do której w ramach podsumowania roku książkowego z chęcią się przyłączam
Zaczęłam dzień in a strange room.
W drodze do pracy zobaczyłam lost city of Z
i przeszłam obok The glass room,
żeby uniknąć return of the dancing master ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy discovery of heaven.
W biurze szef powiedział: if walls could talk
i zlecił mi zbadanie on identity.
W czasie obiadu ze służącymi
zauważyłam zatrute ciasteczko
pod miastem slepców.
Potem wróciłam do swojego biurka when god was a rabbit.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam rice mother
ponieważ mam china road.
Przygotowując się do snu, wzięłam lullabies for little criminals
i uczyłam się a kind of intimacy,
zanim powiedziałam dobranoc Good night, Dżerzi.
Bardzo podoba mi się takie dokańczanie zdań i mogłabym tak bez końca wymieniać, przy okazji probując sobie przypomnieć o czym były niektóre książki. Całe szczęście że chociaż sobie je notuję, dlatego dla podsumowania podaję 5 tytułów z 2011, które pozostaną ze mną na długo:
David Gran The lost city of Z
Harry Mulisch The discovery of Heaven
Simon Mawer The glass room
Sarah Winman When god was a rabbit
Rob Gifford China Road
oraz doskonały reportaż Barbary Demick Nothing to envy: real lives in North Korea