Sterczy w ścianie taki pstryczek,
Mały pstryczek-elektryczek,
Jak tym pstryczkiem zrobić pstryk,
To się widno robi w mig.
Bardzo łatwo:
Pstryk – i światło!
Pstryknąć potem jeszcze raz,
Zaraz mrok otoczy nas.
A jak pstryknąć trzeci raz-
Znowu dawny świeci blask.
Taką siłę ma tajemną
Ten ukryty w ścianie smyk!
Ciemno – widno -
Widno – ciemno.
Któż to jest ten mały pstryk?
Może świetlik? Może ognik?
Jak tam dostał się i skąd?
To nie ognik. To przewodnik.
Taki drut, a w drucie PRĄD.
Robisz pstryk i włączasz PRĄD!
Elektryczny bystry PRRRRĄD!
I stąd światło?
Właśnie stąd!
Julian Tuwim, Pstryk ze zbioru Słon Trąbalski i inne wiersze
Prawda ze to bardzo fajny wierszyk? Nikolas potrafi pstryknac swiatlo i sprawia mu to bardzo duzo frajdy
Zasuwa do gory po schodach a ostatnio nawet schodzi tylem, choc zabawy te niebezpieczne sa i to bardzo! Jednak gdy tak dalej bedzie sie wspinal moze bede miala kompana w wspinaczce sciankowej, na co Marce nigdy sie nie dal namowic:)
Poza tym nasz syn opanowal juz na tyle pewne stanie ze z latwoscia otwiera szafki w kuchni, ktore maja uchwyty na samej gorze. Jego Papa w weekend skonczyl mocowac do sciany szafke na buty, bo dziecko tak mocno szarpalo drzwiczki ze balismy sie ze wywroci to na siebie a teraz przyszla pora na zabezpieczanie szafek kuchennych.
I tak patrze sobie na nasz dom i mysle ilez on jeszcze sie zmieni i przemodernizuje z powodu naszego malego mieszkanca?
Kategorie: Moj syn
Od kiedy pamietam kupowalysmy z mama dynie, kabaczki i patisonki bo to nieodlaczny element jesiennej dekoracji. Oczywiscie pojecia wtedy nie mialysmy o dniu Halloween, za to co roku jezdzilysmy w Gory Swietokrzyskie, gdzie odbywalysmy runde po grobach rodzinnych. Pamietam wiele razy lezal juz snieg, wiec z zakupem kozakow zimowych i kurtki trzeba bylo sie wyrobic przed 1 listopada. Za to tam cala rodzina blizsza i dalsza i my, dzieciaki ktore najwiecej radosci mialy z ulewania parafiny oraz niedopuszczanie by zgasl ktorys znicz. Pamietam obsmolone rekawy u nowej kurtki i zgrabiale dlonie, ktore grzalismy nad plomieniami swiec. Nie bylo wtedy wiekszych refleksji jednak nigdy nie opuszczala mnie mysl, by dziadek sie odezwal i podpowiedzial co dalej. Mnie i mojej mamie, ktora zawsze mowila, ze inaczej by wygladalo jej zycie (a wiadomo, ze jak jej to i moje), gdyby zyl jej Tata. Ale nie bylo go juz dlugo zanim sie urodzilam choc pamiec o nim wciaz jest zywa…
Nie przemawia do mnie swieto Halloween, przebieranie i straszenie, ale zdaje sobie sprawe ze moje dziecko z takiego swietowania bedzie mialo najwiecej frajdy. I mysle sobie ze moze wsrod dyn, straszydel i slodyczy znajdziemy chwile na opowiesc o rodzinie, tradycji i cmentarzach…

p.s. Znalazlam bardzo przyjemny konkurs, na ktory jako kolekcjonerka janiolow z checia sie zglosilam
kto wie, moze ten sliczny aniol przyleci do nas?
Kategorie: W Stumilowym Lesie · moj pamietnik
Wlasnie dotarla do nas bardzo smutna wiadomosc o naglym zamknieciu peruwianskiej restauracji prowadzonej przez Marce wujka
Jestesmy w szoku, na stole stanelo Uvachado i dwa kieliszki, by uczcic i powspominac jedno z dwoch peruwianskich miejsc w Londynie. Jak dla nas miejsce – przystan – spotkania, dla Marce wiecej bo tam nabieral nie tylko wprawy w nalewaniu piwa lecz przede wszystkim poznal cala niemal spolecznosc peruwianska…
Szkoda nam i jakas taka pustka wdarla sie od razu, ze jak to nie ma juz tego miejsca, dopiero co sie widzielismy….
Ech smutno i tyle i naprawde juz dosyc mam tego kryzysu, a kysz!!!
Kategorie: W Stumilowym Lesie · moj pamietnik
Pogoda wciaz nas rozpieszcza i wypycha z domowego zacisza na dlugie i kolorowe spacery. Testujemy tez Nikolaskowa spacerowke przy ktorej czuje ilez to jak kilogramow wiecej pchalam kazdego dnia. Niesamita sprawa taki lekki wozek i juz wiem ze to byl bardzo udany zakup, jedyne co mnie niepokoi to plastikowe kolka, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia.
Kiedy jest taka piekna pogoda staramy sie zwiedzac londynskie parki, ktore sa najpiekniejsze ze wszystkiego tutaj i naprawde ogromne! Wczoraj jednak czasowo bylismy troszke w tyle totez pojechalismy do najblizszego czyli Greenwich Park w ktorym znowu odkrylismy cos nowego czyli cudowny ogrod kwiatowy w ktorym ponoc mieszka 30 jeleni, ktorych niestety nie udalo nam sie zobaczyc. Za to trafilam na swoje ulubione drzewo milorzebu i wypatrzylam kilka owocow, ktore Marce sprytnie mi zerwal. Po czym dalam mu powachac gdyz przypomnialam sobie moje i Sis zbieranie owocow milorzebu na Powislu. Wpadlam wtedy na pomysl by zasadzic to piekne drzewko w domu z nadzieja ze kiedys przesadze go pod swoim domem. Wracajac busem do domu zastanawialysmy sie co tak smierdzi, sprawdzilysmy swoje buty, nic, rozgladamy sie po sasiadach ale wszyscy udaja ze nic nie czuja, tylko nas powalal ten smrodek. Wreszcie zagladam do torby a w niej rozmietoszone owocki milorzebu zdaja sie tryskac swoim zapachem Fuj! ten kto wachal kiedys te owoce wie co mam na mysli 
Jednak zapach zapachem a marzenia sa silniejsze, zasadzilam swoje drzewko ktore roslo pieknie dopoki go nie porzucilam, to znaczy zostawilam w siostrzanych rekach i wyjechalam do Anglii a drzewko po czasie uschlo…z tesknoty za mna. Zatem mysle ze teraz nadszedl dobry czas, by zasadzic swoje nowe drzewko milorzebu:)




Kategorie: W Stumilowym Lesie · moj pamietnik
Beztroskie nasze zakupy czasem koncza sie porazka, czyli barierki na schody okazaly sie za waskie. A mialy pasowac do standardowych schodow, tyle tylko ze nasze takimi nie sa. O czym powinnysmy pamietac, gdyz niedawno wymienialismy dywan na nich i wyszlo tyle metrow ze zostalo na podloge do pokoju Nikolaska. Raz ze schody sa szerokie a dwa ze skrecaja dwa razy, co dalo nam wlasnie tyle odpadu w jednym kawalku. Tak nasze schody nie sa typowymi schodami w Anglii, ktore zwykle sa waskie, strome i czesto bez barierki. Nasza sa szerokie, z nowym dywanem przyjemnie sie na nich siada a nawet uprawia wspinaczke:)
A teraz mamy opcje albo dokupienia przedluzek barierkowych albo kupic barierki mocowane w scianie, ktore z reguly sa szersze, jednak trzeba wiercic dziury! Cokolwiek mowie do meza byle szybko bo sie bardzo stresuje ze nie upilnuje malego wspinacza
Kategorie: mi casa tu casa
Rano, raniusko zbiegam szybko do kuchni, nastawiam wode na herbate, tosty, wyjmuje z lodowki maslo i dzem. Staje.
Odsuwam rolete i patrzac zza okno, powoli wypijam swoja porcje porannego miodu. Robie trzy herbaty, szykuje tosty i pakuje do torby lunch.
Zabieram kubek herbaty, siadam w fotelu i wlaczam BBC Breakfast nasluchujac jednoczesnie porannych zabaw Synki z Papa. Ten schodzi, na stojaco w kuchni je tosty popijajac jedna herbate, z druga przysiada na chwile przy mnie. Zamieniamy kilka slow.
Przenosimy sie do przedpokoju, nasluchujemy nawolujacego Nikolaska, Marce zaklada buty ja mu podstawiam herbate by skonczyl. Slyszymy autobus, buziak i biegnie. Ja biegne na gore i zaczynam poranne przytulaszczki z Nikolaskiem. I czuje zapach Marce na jego szyi, wloskach, policzkach. Caluje go i mysle o o nich dwoch. Caluje to moje dwa w jednym
Kategorie: moj pamietnik
Nikolasek konczy dzis 10 miesiecy. Uwielbiam jego glos, smiech i gagamowe. Uwielbiam kiedy mowi mama, kiedy przychodzi do mnie, staje, spoglada na mnie i mowi calym soba, gdzie mu nalepiej. A ja niezmiennie czuje sie wyrozniona przez los, ktory obdarowal nas Nikolaskowym szczesciem. Kocham Cie nad zycie synku!

Kategorie: Moj syn